| ZABAWA Z BREAK DANCE |
|
|
|
KRZĘCIN Zabawa z break dance
Dość nietypowo rok szkolny przywitały dzieci i młodzież z Objezierza i Rakowa. Miejscowe kluby kultury zaprosiły ich na naukę tańca break dance. W ostatni dzień wakacji takie zajęcia odbyły się też w Mielęcinie i Przybysławiu. Wcześniej podobne lekcje zaoferowano amatorom tańca z Chłopowa, Granowa, Żeńska i Krzęcina. W sumie z tej formy spędzenia wolnego czasu skorzystało około 100 osób. To część projektu zatytułowanego „Organizacja klubów młodzieżowych jako formy spędzania wolnego czasu” , który realizuje Gminne Centrum Kultury w Krzęcinie.
Urząd Gminy w Krzęcinie uzyskał z Poakcesyjnego Programu Wspierania Obszarów Wiejskich ponad 217 tys. zł, które przeznaczone zostały na realizację usług tzw. Programu Integracji Społecznej. Część tych pieniędzy trafiła do krzęcińskich klubów kultury. Od 2 sierpnia prowadzone są zajęcia dla dzieci i młodzieży, w tym także wspomniane wyżej lekcje tańca break dance. W placówkach Gminnego Cetrum Kultury prowadzi je znany w regionie mistrz tej sztuki, gorzowianin Tomasz Biernacki.
Warunki wyjątkowe Skąd wziął się pomysł na naukę akurat tego tańca? Na corocznych Przeglądach Amatorskiego Ruchu Artystycznego, które co roku odbywają się w Chłopowie zawsze pojawiały się grupy chłopców zafascynowanych tańcem break dance. – Dotychczas najczęściej sami uczyli się tej sztuki, teraz zaproponowaliśmy im, by robili to pod okiem doświadczonego instruktora – tłumaczy Beata Hołubowska, dyrektorka GCK i jednocześnie koordynatorka całego projektu. Podkreśla, że właśnie w ten sposób nie tylko wypełniają dzieciom wolny czas, ale także chcą by młodzi ludzie nie siedzieli tylko przed komputerami. Na ten fakt zwraca też uwagę T. Biernacki. – Jestem zaskoczony warunkami jakie mają mieszkańcy wsi w których prowadziłem zajęcia. Szkoda tylko, że wszędzie oblegane są komputery, natomiast duże, przestrzenne sale, gdzie od rana do wieczora można tańczyć za zupełną darmochę, są najczęściej niewykorzystane – mówi. Na zajęciach wymagał od uczestników pełnego zaangażowania. – Ten taniec trzeba kochać i zdaję sobie sprawę, że wielu przychodzi tu raczej z ciekawości niż z pasji do tej sztuki. Wielu spróbowało raz i już tu nie wróci, ale zauważyłem, że w każdej miejscowości byli tacy, którzy nie tylko mają dryg do tego, ale także chcą to ćwiczyć z pełnym zaangażowaniem – dodaje. Tym zdaniem jakby sugeruje, że w gminie można by było już stworzyć całkiem liczną formację break dance.
Nie tylko ciekawość I rzeczywiście na wszystkich zajęciach ciekawskich nie brakowało. Zarówno tych przyglądających się jak i tych, którzy zdecydowali się spróbować najwięcej zawitało do klubów w Przybysławiu i Rakowie. – Mamy chłopca dla którego ten taniec jest wszystkim. Już myśli o tym jak to zrobić, żeby brać dodatkowe lekcje – mówi Sylwia Szypuła, instruktorka z Przybysławia. Oskara Zbonckiego – bo o nim mowa – widzieliśmy na zajęciach w kilku klubach. W Objezierzu na trening zdecydowały się tylko cztery osoby, za to ich wyczynom przyglądało się zdecydowanie więcej. Tu błysnął Piotr Majer, który bardzo szybko uczył się wręczy cyrkowych figur i układów. W Rakowie swoich sił spróbowała Agata Błoch, klubowa instruktorka. W prowadzonym przez nią klubie zabrakło miejsca i dla ćwiczących i dla... gapiów. Tu wypatrzyliśmy aż trzech chłopców, którzy już po pierwszych zajęciach mogliby ćwiczyć w break deancowej formacji. – Już kiedyś ćwiczyłem podobny taniec. Niektóre figury i układy się powtarzają – tłumaczy Janusz. Na potwierdzenie niebywałych umiejętności wymienionych w tekście osób przytaczamy fotoreportaż i ich ekwilibrystyczne popisy. Zdjęcia znajdziecie w naszej galerii.
Tadeusz Krawiec
|












