| O PUCHAR PROBOSZCZA |
|
|
|
CHŁOPOWO O puchar proboszcza
Dzieci z Chłopowa i Objezierza nie mogą narzekać na brak wakacyjnych atrakcji. W lipcu i sierpniu, oprócz codziennych zajęć w miejscowych klubach, miały też okazję pojechać nad morze, a także zwiedzić Poznań i okolice. Nie zawiódł ich też proboszcz ks. Dariusz Zając, który po raz kolejny zorganizował im zawody wędkarskie. Po raz drugi z rzędu wygrał je Miłosz Bartczak z Objezierza.. Chłopiec cieszył się podwójnie, bo puchar przechodni stał się już jego własnością.
Impreza odbyła się nad jeziorem... Kościelnym, leżącym na obrzeżach Chłopowa. Ks. Dariusz Zając nie ukrywa, że organizując zawody dla dzieci, które w okresie wakacji przebywają w jego parafii, stara się nie tylko uatrakcyjnić im czas kanikuły, ale także przekazać swoją pasję do zasiadania z wędką nad wodą. Parafianie doskonale wiedzą, że ich proboszcz ma dość nietypowe zainteresowanie. Często widują go nad miejscowymi jeziorami, a w Objezierzu i Chłopowie już nikogo nie dziwią najpierw wezwania z ambony na kolejne zawody, a potem przedstawianie z nich różnych ciekawostek no i obowiązkowo triumfatorów. Tym razem było podobnie. W zawodach, oprócz dzieci z terenu parafii wzięły też udział te, które przyjechały na wakacje, m.in. z Zielonej Góry, Jejkowic i Śląska. By było bezpieczniej w organizację imprezy włączyli się również rodzice, a także Wiesława Gruszczyńska i Andrzej Nowak z Chłopowa. Podobnie jak przed rokiem, największymi umiejętnościami w łowieniu ryb wykazał się Miłosz Bartczak z Objezierza i to on wygrał główne trofeum – puchar przechodni proboszcza. Okazuje się, że w przyszłym roku ks. Zając będzie musiał kupić nową nagrodę, bo Miłosz wygrał po raz drugi, a tym samym puchar zdobył na własność. Drugie miejsce zajął Oskar Ubych, a trzecie Paweł Wiśniewski (obydwaj z Chłopowa). Ten ostatni zdobył też nagrodę za największą rybę. Proboszcz podkreśla, że tym razem, wspólnie z chłopcami rywalizowała także jedyna dziewczyna Iwona Rodzicz. Wszyscy uczestnicy otrzymali pamiątkowe medale. – Lubię wędkować, a nauczyłem się tej sztuki od taty – powiedział nam Miłosz. Podkreślił, że tak samo fajnie jest wygrywać, jak też w trakcie mszy maszerować, środkiem kościoła wspólnie z proboszczem, z zawieszonymi na szyi medalami. Tu dodajmy, że Miłosz jest też ministrantem.
Tadeusz Krawiec
|












